PieSnacki

Twój psijaciel zasługuje na coś naprawdę wyjątkowego!
Coś, co nie tylko smakuje jak z bajki, ale też dba o jego zdrowie i szczęście.

Historia pierwszych piesnacków

Dawno, dawno temu …

Dawno, dawno temu, w spokojnej krainie pełnej łąk, lasów i zapachu rześkiego poranka, mieszkała dobra Wróżka Psilena. Kochała ona psy wszystkich ras – te małe i te duże, te grzeczne i te trochę bardziej niesforne. Każdy z jej piesków marzył o jednym: o smaczku tak pysznym, że aż ogon sam merdałby z zachwytu!


Psilena postanowiła więc stworzyć coś wyjątkowego: najpyszniejsze i najbardziej mięsne przysmaki pod psim słońcem. Chciała, by każdy kawałek był prawdziwym kąskiem radości – dlatego wybierała mięso najwyższej jakości. Suszyła je w ciepłych promieniach słońca przy delikatnej bryzie. Dodając szczyptę magicznych zaklęć i stroniąc od sztucznych aromatów i barwników.

Nie muszę tu chyba dodawać, że psiaki nie mogły się doczekać efektu końcowego tych tajemniczych prac. Szczególnie dłużyły im się powolnie upływające wieczory, dlatego umilały je sobie swawolnymi zabawami i tańcami przy ognisku.

W ten zaczarowany sposób powstały wyjątkowe przekąski dla psiaków: pełne aromatu i wartości odżywczych. Zachwyciły one swym smakiem nawet najbardziej wybredne psie podniebienia.


Z czasem „psie przekąski od Wróżki” zyskały na popularności, a ludzie z pobliskich krain zaczęli nazywać je PieSnackami. I tak właśnie powstała nasza marka.


PieSnacki – pełnomięsne bezglutenowe smakołyki dla psów, które zaczarowują każdy zwykły dzień w długo wy(sz)czekiwaną przygodę!

O bardzo złym wilku …

Pewnego dnia Pomarańczowy Kapturek wędrował przez fioletowy las, gdy wyłonił się przed nim Wielki Zły Wilk.
– Jakie masz duże uszy! – zawołał Kapturek. – Żeby lepiej słyszeć kroki intruzów na leśnych ścieżkach! – warknął Wilk, wciągając powietrze nosem.
– Jakie masz wielkie oczy! – Żeby lepiej widzieć, co trzymasz w dłoni…
– Jakie masz ogromne zęby! – Żeby lepiej… – Wilk urwał nagle. Dotarł do niego cudowny zapach. Kapturek trzymał w dłoni apetyczne kąski PieSnacki i było w nich coś absolutnie nieodpartego. Wilk znów powąchał nieufnie. Raz, drugi… i ostrożnie skosztował. Nagle wielkie zęby przestały być straszne. Wilk przewrócił się na grzbiet i zamachał łapami z zachwytu. Kapturek śmiał się i drapał puszysty brzuszek. Od tej pory chodzili razem przez las – najlepsi przyjaciele.

Bo żaden wilk nie jest straszny, gdy dostanie odpowiednie smaczki! 🐺🧡

Z archiwum PieSnacków

„Wstyd się przyznać, ale kiedy widzę PieSnacki ślinię się jak głupi :)”

Berni
bernardyn, 4 lata